Dziś chcemy Wam opowiedzieć o nietypowym pojeździe z II wojny światowej. Jak wiecie, lubimy wodne klimaty i wszystko co pływa, więc ten pojazd od razu nas zainteresował. To raz. A dwa, jeszcze w tym miesiącu będzie on w naszym sklepie. Będziemy go mieli zarówno w skali 28mm, jak i w skali 15mm oraz 10mm. Czyli do wyboru, do koloru. I w dodatku będą dwie wersje: waterline (do linii wodnej) jak i pełny model.
Mowa o Landwasserschlepperze, w skrócie LWS. Nie każdy o nim słyszał, a szkoda, bo to naprawdę ciekawy sprzęt.

Czym w ogóle był LWS?
To nieuzbrojony amfibijny ciągnik produkowany w Niemczech podczas II wojny światowej. Innymi słowy, coś pomiędzy łodzią a pojazdem gąsienicowym. Niemieckie wojsko zamawiało go w 1935 roku jako lekki holownik rzeczny z możliwością jazdy po lądzie. Miał wspierać saperów przy budowie mostów i przeprawach przez rzeki.
Projekt wyszedł z zakładów Rheinmetall-Borsig w Düsseldorfie. Kadłub przypominał łódź motorową, tylko że na gąsienicach. Z tyłu miał dwa śmigła schowane w tunelach i podwójne stery. Na lądzie jeździł na stalowych gąsienicach z czterema wózkami po każdej stronie. Wyglądało to dość surrealistycznie, ale działało.
Operacja „Lew Morski” i pierwsze próby
Jesienią 1940 roku powstały trzy prototypy, które trafiły do Oddziału Pancernego 100. Niemcy planowali wtedy inwazję na Wielką Brytanię (Operacja „Lew Morski”) i LWS miał odegrać w niej ważną rolę.
Jego zadania? Wyciąganie na brzeg barek desantowych, holowanie pojazdów przez plaże, dowożenie zaopatrzenia podczas odpływu. Do tego miał ciągnąć za sobą amfibijną przyczepę Kässbohrer, która brała na pokład od 10 do 20 ton ładunku. Całkiem sporo jak na taki pojazd.
2 sierpnia 1940 pokazano go generałowi Franzowi Halderowi na wyspie Sylt. Halder narzekał na wysoką sylwetkę (łatwy cel dla wroga), ale ogólnie uznał projekt za przydatny. Chciano wyprodukować tyle LWSów, żeby każda barka inwazzyjna miała swój własny. Niestety masowa produkcja okazała się zbyt skomplikowana i plan spalił na panewce.

Służba bojowa
Przez problemy z produkcją LWS trafił do regularnej służby dopiero w 1942 roku. Używano go na froncie wschodnim i w Afryce Północnej. Sprawdzał się dobrze, ale wyprodukowano go bardzo mało. Był raczej sprzętem niszowym.
W 1944 roku pojawił się LWS II, już na bazie podwozia czołgu Panzer IV. Miał małą opancerzoną kabinę kierowcy i płaski tylny pokład z czterema składanymi kominami. Znacznie bardziej wojskowy wygląd i lepsza konstrukcja.
Czy LWS pasuje do bitewniaków?
Tak. Po pierwsze, dodaje zupełnie inny wymiar do rozgrywki. Większość graczy ma czołgi, działa, piechotę. Ale amfibijny ciągnik? To coś świeżego. Możecie odegrać scenariusze, w których trzeba zbudować przeprawę pod ostrzałem wroga albo przerzucić sprzęt na drugi brzeg rzeki.
Po drugie, LWS to nie jest pojazd bojowy. Nie ma uzbrojenia, więc jego rola to czysta logistyka i wsparcie. A to oznacza, że gra staje się ciekawsza taktycznie. Musicie go chronić, bo bez niego nie przebijesz się przez wodę. Daje to fajne napięcie w rozgrywce.
Podsumowanie
Landwasserschlepper to jeden z tych pojazdów, które pokazują jak Niemcy próbowali rozwiązywać nietypowe problemy logistyczne. Nie był superbroną, ale miał swoje zastosowanie. I właśnie dlatego jest idealny do dioram i gier, zwłaszcza jeśli lubicie klimaty wodne i desantowe.
Jak wspomnieliśmy na początku, niedługo będziecie mogli go u nas kupić w trzech skalach i dwóch wersjach.